14.12.2012

hmm… a cóż to za oknem
na stwardniałej,
oblodzonej ziemi.
Zajrzę raz tu raz tam.
Zobaczę spokój
zgorzkniałego człowieka.
Nie postrzeżenie przemknie
tchórz.
Patrzę dalej na połacie owite mrozem
gdzie wśród traw na pustkowiu,
poza tą aglomeracją zabiegania,
Stoisz naturalna, delikatna i subtelna,
Naga.
Trzy kroki za Tobą złość przybiera na sile
I śmiech…
włosy na cebulę sztywniej w rozkwicie.
A tu nagle pukanie… ktoś przerwał mi sen.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>